Program SAFE staje się jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla polskiego przemysłu obronnego od czasu wejścia Polski do NATO. W ostatnich dniach Agencja Uzbrojenia podpisała szereg kontraktów finansowanych z europejskiego instrumentu SAFE, a do krajowych zakładów zbrojeniowych trafi około 120 mld zł. Największym beneficjentem jest Huta Stalowa Wola oraz spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Tylko pakiet umów podpisanych 30 maja w Stalowej Woli ma wartość blisko 60 mld zł. Obejmuje on dostawy 146 bojowych wozów piechoty Borsuk, 96 armatohaubic Krab w ramach czterech modułów Regina, 64 moździerzy Rak, ponad tysiąca pojazdów dla systemów Homar-K, pojazdy dla haubic K9, wozy dowodzenia Waran oraz kolejne systemy minowania Baobab.
To właśnie takie zamówienia pokazują, jak bardzo chybiona była prowadzona przez część prawicy kampania przeciwko SAFE. Politycy związani z PiS i wspierający Karola Nawrockiego przekonywali, że program będzie służył głównie zagranicznym koncernom, ograniczy polską suwerenność lub doprowadzi do wypierania krajowej produkcji. Tymczasem pierwsza faza programu przyniosła gigantyczne kontrakty dla polskich fabryk, utrzymanie miejsc pracy oraz zwiększenie zdolności produkcyjnych rodzimej zbrojeniówki.
Szczególnie zaskakująco brzmi ta krytyka w zestawieniu z polityką zakupową prowadzoną przez rządy PiS. W latach 2015–2023 zawarto wielomiliardowe kontrakty przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej. Dotyczyły one m.in. czołgów Abrams, wyrzutni HIMARS, myśliwców F-35, czołgów K2, armatohaubic K9 oraz samolotów FA-50. W wielu przypadkach udział polskiego przemysłu był ograniczony, a transfer technologii znacznie mniejszy od oczekiwań. Znaczną część zakupów finansowano kredytami, których koszt ponosić będą podatnicy przez wiele lat.
Do najbardziej kontrowersyjnych decyzji zaliczano zakup koreańskich armatohaubic K9, które stały się konkurencją dla produkowanych w kraju Krabów, nabycie samolotów FA-50 w konfiguracji przejściowej o ograniczonych możliwościach bojowych oraz pozyskanie czołgów Abrams bez wcześniejszego przygotowania pełnego krajowego zaplecza serwisowego. Eksperci zwracali również uwagę na bardzo ograniczony udział polskich przedsiębiorstw w programie F-35.
SAFE reprezentuje odmienne podejście. Zamiast kierować większość środków za granicę, program wspiera rozwój europejskich i krajowych zdolności produkcyjnych. W przypadku Polski oznacza to rekordowe kontrakty dla rodzimej zbrojeniówki, wzrost zatrudnienia, inwestycje w nowe moce produkcyjne oraz większą niezależność w zakresie dostaw uzbrojenia. Dlatego próby blokowania lub wetowania programu trudno uznać za działania służące interesowi polskiego przemysłu obronnego. Fakty pokazują bowiem, że SAFE staje się jednym z największych motorów rozwoju krajowej zbrojeniówki i realnie wzmacnia bezpieczeństwo państwa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz