sobota, 30 maja 2026

Bohaterowie UPA? Szok po decyzji prezydenta Zełenskiego.

polsko-ukraińskie krwawiące serce

Decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich brygad imienia „Bohaterów UPA” jest koszmarnym błędem, nie znajdującym żadnego usprawiedliwienia. W czasie, gdy Ukraina walczy o przetrwanie, zabiega o dalsze wsparcie Zachodu i stara się utrzymać przychylność europejskiej opinii publicznej, ukraiński prezydent postanowił sięgnąć po symbol, który dla milionów Polaków pozostaje symbolem zbrodni i cierpienia.

Przez ostatnie lata Polska była dla Ukrainy czymś więcej niż tylko sojusznikiem. Miliony Polaków otworzyły swoje domy dla uchodźców. Polska stała się logistycznym zapleczem ukraińskiego oporu przeciwko rosyjskiej agresji. W polskim społeczeństwie istniała szeroka grupa ludzi, którzy mimo nierozwiązanych sporów historycznych konsekwentnie bronili Ukrainy przed atakami politycznych przeciwników. Powtarzali, że dziś najważniejsza jest walka z rosyjskim imperializmem, a trudne kwestie historyczne można rozwiązywać w przyszłości. Decyzja Zełenskiego odebrała tym ludziom najważniejsze argumenty.

Dla Ukraińców UPA może być częścią narodowej tradycji walki o niepodległość. Dla Polaków pozostaje jednak przede wszystkim organizacją odpowiedzialną za rzeź wołyńską. Wołyń nie jest abstrakcyjnym sporem historyków. To dziesiątki tysięcy zamordowanych cywilów. To kobiety zabijane na oczach swoich dzieci, dzieci mordowane na oczach rodziców, całe wsie znikające z mapy. To jedna z największych traum w historii Polski XX wieku. Każdy polityk pretendujący do roli męża stanu powinien rozumieć, że honorowanie UPA musi wywołać w Polsce oburzenie.

Trudno zrozumieć, co Zełenski chciał osiągnąć. Jeśli celem było wzmocnienie morale własnego społeczeństwa, koszt polityczny może okazać się niewspółmiernie wysoki. Ukraina potrzebuje dziś przyjaciół, a nie nowych konfliktów. Potrzebuje państw gotowych wspierać jej integrację z Unią Europejską i NATO. Tymczasem ukraiński prezydent sam dostarczył argumentów wszystkim środowiskom, które od dawna próbują przekonywać Polaków, że Ukraina nie zasługuje na bezwarunkowe wsparcie.

Największym beneficjentem tej decyzji jest polska prawica. Politycy od lat budujący swoją popularność na niechęci do Ukrainy otrzymali prezent, jakiego nie mogliby sobie wymarzyć. Mogą dziś przedstawiać się jako jedyni obrońcy pamięci ofiar Wołynia, a każdą krytykę swoich działań odpierać pytaniem o UPA. W ten sposób tragedia pomordowanych Polaków staje się narzędziem politycznej walki, a historyczna pamięć zamienia się w paliwo wyborcze.

Paradoks polega na tym, że najbardziej ucierpią nie politycy w Kijowie ani liderzy prawicy w Warszawie, lecz zwykli ludzie. To Ukraińcy mieszkający i pracujący w Polsce będą częściej spotykać się z niechęcią i podejrzliwością. To oni zapłacą cenę za decyzję, na którą nie mieli żadnego wpływu. Zełenski dał swoim przeciwnikom idealny pretekst do podsycania antyukraińskich nastrojów, a swoim polskim sympatykom pozostawił bardzo niewiele argumentów na obronę tej decyzji.

Najbardziej zdumiewa jednak polityczna krótkowzroczność całej sprawy. Ukraina nie może wejść do Unii Europejskiej bez zgody wszystkich państw członkowskich. W takiej sytuacji drażnienie opinii publicznej w jednym z najważniejszych krajów wspierających Kijów wydaje się działaniem całkowicie niezrozumiałym. Nawet jeśli intencją było odwołanie się do ukraińskiej polityki historycznej, efekt może okazać się odwrotny od zamierzonego. Zamiast wzmacniać pozycję Ukrainy, decyzja ta pogłębia podziały, wzmacnia radykalne emocje i oddala moment, w którym oba narody będą mogły spokojnie rozmawiać o wspólnej przyszłości.

czwartek, 28 maja 2026

Co z amerykańskimi żołnierzami w Polsce?

Trump na czele amerykańskiej armii gromi ruską armię Putina










Najpierw wstrzymano rotację amerykańskich żołnierzy do Polski. Po wielu dniach zamieszania prezydent Donald Trump ogłosił, że zwiększy obecność sił amerykańskich w Polsce o 5 tysięcy. Trudno przewidzieć czy spełni swoją obietnice, bowiem Trump ma to do siebie, że często zmienia zdanie. Ciekawi mnie to, czy coś żeśmy Trumpowi w zamian obiecali. Nowe zakupy broni? Wycofanie się z pomysłu podatku cyfrowego? Reset z Białorusią? Coś innego?

Uważam, że nie powinniśmy dawać szantażować się Amerykanom. Owszem, ich wojsko pełni rolę straszaka na Rosję ale oni całkowicie wojsk nie wycofają, bo mają tu elementy tarczy antyrakietowej.

Musimy też zrozumieć, że na tę chwilę największym gwarantem naszego bezpieczeństwa jest niepodległa Ukraina. Musimy zatem wspierać ją bezpośrednio i za pośrednictwem Unii Europejskiej.

Drugim gwarantem naszego bezpieczeństwa jest modernizacja i rozbudowa sił zbrojnych oraz budowa przemysłu zbrojeniowego dającego nam autonomię przynajmniej w produkcji amunicji i dronów. I tu pojawia się kwestia zakupów uzbrojenia. Czy na pewno USA to dobry kierunek?

Przyjrzyjmy się zakupom uzbrojenia z USA.

  • Program Wisła czyli zakupy baterii Patriot. 
    Patrioty to najlepsze rakiety przeciwlotnicze średniego zasięgu. Niestety w trakcie wojny z Iranem armia USA wykorzystała większość zapasów owych rakiet. Patrioty dotrą do Polski z opóźnieniem, a w razie konfliktu nie będzie skąd ich dokupić.
  • Program Homar-A czyli wyrzutnie Himars.
    Zaczęliśmy realizować dwa programy artylerii rakietowej: Homar-A polegający na zakupie amerykańskich wyrzutni Himars i Homar-K oznaczający zakup koreańskich wyrzutni Choonmo. Himarsów kupiliśmy zaledwie 20 i od kilku lat czekamy na zgodę Amerykanów na produkcję rakiet do tej artylerii. Natomiast produkcja rakiet do Homara-K w Polsce niebawem ruszy. Zakup kolejnych wyrzutni Himars byłby zatem nie zrozumiały.
  • Czołgi  Abrams.
    Kupiliśmy niemal równolegle czołgi Abrams i K2. W sumie w polskiej armii służą cztery modele czołgu podstawowego. Prócz wymienionych mamy też Leopardy i T-91 Twardy. Armii USA wystarczy jeden czołg podstawowy ale co tam. Szykujemy się do produkcji w Polsce czołgu K2 PL. Na tę konstrukcję powinniśmy stawiać.
  • Zakup 96 śmigłowców Apache.
    Po jego realizacji będziemy mieli największą flotę tych śmigłowców po armii amerykańskiej. Wg ekspertów potrzebowaliśmy połowy z nich do współpracy z czołgami Abrams. Ponadto utrzymanie tych konstrukcji jest bardzo kosztowne.
Jak widać zakupy sprzętu w USA nie do końca są zgodne z naszymi potrzebami. Powinniśmy się skupić w pierwszej kolejności na zakupach w polskiej zbrojeniówce. Temu ma służyć program SAFE. W drugiej kolejności powinniśmy robić zakupy w Europie. Nie tylko ze względu na solidarność z krajami europejskimi ale też możliwością szybkich dostaw części zamiennych czy amunicji w razie konfliktu. Trzecim kierunkiem jest Korea Południowa, z która mamy dobrą współpracę.

poniedziałek, 18 maja 2026

Wojna na Ukrainie

 Przed kilkuletnią przerwą w prowadzeniu bloga popełniłem post O co chodzi Putinowi. Przewidywałem w nim, że Rosja raczej nie zaatakuje Ukrainy, bo poniosła by ogromne straty. Myliłem się, że nie zaatakuje ale co do strat miałem rację. Rosja atakując Ukrainę popełniła gigantyczny błąd lekceważąc przeciwnika. Najwidoczniej rosyjskie służby powiedziały carowi Putinowi, to co chciał usłyszeć. Tymczasem wojna trwa już piąty rok i jedyne co pewne, to że sen o zajęciu Kijowa nigdy się nie spełni. Na froncie ruskie wojsko radzi sobie coraz gorzej. Gospodarka Rosji przeżywa kryzys. Zaś Ukraina coraz lepiej sobie radzi w atakach dronowych i rakietowych na zaplecze gospodarcze Rosji. Ukraiński przemysł zbrojeniowy pięknie się rozwija i opracowuje nowe konstrukcje. Wiele krajów uczy się  od Ukraińców jak się walczy z dronami i przy użyciu dronów.

Czy to oznacza, że Putin zdecyduje się zakończyć "specjalną operację wojskową"? Niestety nie. To by oznaczało przyznanie się do błędu. Poza tym powrót do domu kilkuset tysięcy weteranów wojennych mógłby wywołać problemy. W historii Rosji zawsze powrót wojska po przegranej wojnie powodował zmianę władzy np. rewolucję październikową. Zawarcie pokoju byłoby też utrudnieniem dla tłumaczenia Rosjanom dlaczego muszą zaciskać pasa. A Rosjanie są coraz bardziej źli na Putina, nie tylko z powodu kryzysu gospodarczego ale z powodu problemów z dostępem do Internetu i stosowaniem blokady stron. Starzejący się Putin ma więc coraz większe powody do zmartwień i nie odważy się dokładać do tego podpisania rozejmu z Ukrainą.

Nie wiemy zatem ile jeszcze potrwa wojna na Ukrainie. Pozostaje nam jedynie trzymać kciuki za Ukraińców i pomagać im na tyle ile możemy. Póki Ukraina się broni przed Rosją nasz kraj pozostaje bezpieczny.

Sława Ukraini!

sobota, 16 maja 2026

PiS i kryptowaluty

 To w końcu kryptowaluty są dobre czy złe?


Są zbyt dobre, żeby je przeregulować.

Jednocześnie zbyt złe, żeby je zalegalizować.

Posłowie PiS byli za.

A teraz Prezes zmartwienie ma.

On nie wie o co w tym chodzi

Ta Zondacrypto smrodzi

Zmartwienie ma Republika

Kto wrzuci nam do koszyka

Już nie zasponsorują CPAC'a

Gdy Nawrocki pokaże im faka

Powrót na bloga

Niniejszym ogłaszam swój powrót na bloga!
Więcej już wkrótce!